Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘kino’

Zmieniam pracę

… i znalazłem film najlepiej obrazujący moje ostatnie doświadczenia – szczególnie ostatnie 10 sekund:

Reklamy

Read Full Post »

Plakat filmu CreationDwa tygodnie temu wybrałem się do kina na Creation. Film wyreżyserował Jon Amiel, w rolach głównych wystąpili Paul Bettany (jako Karol Darwin) i Jennifer Connelly (jako Emma Darwin, żona Karola). Creation jest chyba najbardziej ambitnym dziełem spośród filmów Amiela, gdyż poza Sommersby z 1993 roku zajmował się raczej lżejszymi, bardziej sensacyjnymi tematami. Bettany w roli Darwina również był dla mnie swego rodzaju zaskoczeniem, gdyż zaledwie kilka lat wcześniej grał Stephena Maturina w filmie Pan i władca: Na krańcu świata – bohatera łudząco przypominającego Darwina swoim charakterem i chęcią poznania Wysp Galapagos (tych samych, tak kojarzonych z Darwinem).

Uwaga: poniżej znajdują się szczegóły fabuły

Nie czytałem recenzji przed pójściem do kina – co zwykle robię, by się przygotować na męczarnie bądź ucztę. Film o Darwinie był jednak jednym z tegorocznych must-see wydarzeń, więc postanowiłem sobie na pierwsze wrażenia dopiero w kinie. I te wrażenia tkwią we mnie do dziś. Podstawowe to zaskoczenie. W epoce kina, które nie oszczędza na efektach specjalnych, budżetach na podróże w celu filmowania egzotycznych miejsc czy zwierząt Creation obiera zupełnie inną drogę. Dla osoby nie znającej podróży Darwina dookoła świata na pokładzie Beagle niektóre wydarzenia bądź sytuacje mogą być trudne do zrozumienia. Kontekst podróżniczy oraz do końca nie wyjaśniona przyczyna złego samopoczucia, wyraźnie wpływającego na jego pracę i życie rodzinne (ciekawostka – obszerny artykuł na Wikipedii omawiający problemy zdrowotne Darwina) dodatkowo utrudniają odbiór filmu. Creation skupia się bowiem na ludzkich problemach Darwina w czasie przed publikacją O powstawaniu gatunków. Jeden z twórców ewolucjonizmu ukazany jest jako człowiek targany wątpliwościami, rozdzierany bólem, jaki zadaje swoimi odkryciami głęboko wierzącej w Boga żonie. Z jednej strony naciskany przez Huxleya i Hookera by jak najszybciej opublikować pracę Darwin cały czas zmaga się z problemami wewnętrznymi. Obwinia się o śmierć ukochanej córki, stopniowo oddala się od swojego przyjaciela, pastora Innesa. Z drugiej strony stara się dopracować swoją książkę. Szczególnie bolesne (naukowo) dla Darwina doznanie to list od Alfreda Wallace’a, w którym autor na dwudziestu stronach opisuje główne założenia ewolucji – podczas gdy Darwin pisze grubą książkę. W ostateczności zostawia decyzję o publikacji swojej żonie.

Koniec spoilera

Najważniejszym moim zdaniem elementem filmu było pokazanie Darwina jako człowieka. Nie wyciętego z kart swojej pracy herosa badań naukowych i idola tysięcy naukowców. Nie wyjętego z filmów i książek kreatynów sprawcy największych nieszczęść XX wieku doktora zło. Prawdziwy człowiek z krwi i kości, z problemami i radościami.Dodatkowo wyraźnie ten film pokazuje to, co Darwin od samego początku chciał powiedzieć a czego za każdym razem kreatyni mu odmawiają – pomimo braku planu, braku nadzorcy w niebie, który kierowałby światem nadal liczą się uczucia. To, że nie jesteśmy dziećmi boga nie może być powodem, byśmy przestali być ludźmi.

Choć film momentami jest nierówny, wart jednak zobaczenia. Nie wszyscy mają jednak taką szansę – jak właśnie przeczytałem na blogu Rozplatając tęczę, że Amerykanie bardzo długo czekali na dystrybutora. Ciekawe do ilu kin dotrze ostatecznie ten ważny film.

Read Full Post »