Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for the ‘oszuści’ Category

Zmodyfikowana "genetycznie" kukurydza

Zdjęcie autorstwa http://www.flickr.com/people/dawnone/ na licencji cc-by-nc-nd/2.0/

Zaczęło się od potwora, teraz już musi być coraz gorzej. Zajrzałem do rodzimych świrusów na prawda2.info szukając co tam nowego u nich słychać. Wałkują stale te same tematy, wchodząc na kolejne poziomy absurdu, wyszukując kolejne, jeszcze bardziej głupie/zwariowane/kretyńskie strony i źródła. Niestety mało mają materiałów na temat mojej najnowszej zdobyczy książkowej – „Ślady palców Bogów” Grahama Hancocka (co prawda Archeowieści powinny się zająć tym geniuszem, ale uda może mi się stamtąd wyłowić jakieś ciekawe wypiski). Szukałem więc dalej i na osławionym forum INFRA paranormalne znalazłem parę słów. Mało tego było, ale skorzystałem z okazji i postanowiłem zajrzeć do poszczególnych działów. Tym sposobem trafiłem na jedną z ciekawszych historii, w której splatają się pseudonauka, oszustwo i rzetelność w prowadzeniu badań.

Historia zaczyna się tym cytatem:

W 1983 roku setki Hiszpanów zmarło po spożyciu będącego efektem manipulacji genetycznych oleju rzepakowego. Ten olej, badany uprzednio na szczurach, nie wykazywał toksycznych właściwości. Dr. Parke (School of Bilogical Sciences, University of Surrey, UK) ostrzega, że obecnie stosowane procedury testowania genetycznie zmienionej żywności, włączając w to testy na gryzoniach, nie dowodzą jej bezpieczeństwa dla ludzkości. Zaproponował nawet wprowadzenie moratorium na wytwarzanie genetycznie zmodyfikowanych organizmów, żywności i leków.

Oczekiwanie na pierwotne źródło tego cytatu byłoby niedorzecznością, ale aby zachować pełną przejrzystość zalinkuję do miejsca, gdzie go znalazłem – wpisał go użytkownik Conspiracy. W pełnej formie cytat po polsku gugla się 9 razy, w formie skróconej (urywa się przed nazwiskiem doktora Parke) już 18.  Wersja angielskojęzyczna wygląda trochę inaczej (zwracam uwagę na tytuł pana Parke – jakże charakterystyczne zjawisko nieprzywiązywania uwagi do szczegółów):

It is also necessary to recall here that, in 1983, hundreds of people in Spain died after consuming adulterated rapeseed oil although earlier tests had showed that this was not toxic to rats. Following the tragedy, Professor Dennis Parke of University of Surrey School of Biological Sciences, a former chief advisor on food safety to Unilever and British advisor to the US FDA, cautioned that current testing procedures for genetically altered foods including rodent tests were not proving safety for humans.

Można znaleźć liczne modyfikacje i cięcia tego cytatu, wszystkie jednak sprowadzają się do jednego, najważniejszego dla kreatynów i oszołomów celu – quote mining. Jest tylko jeden problem. Znaczy – jest ich sporo, ale jest jeden podstawowy, który niweczy trochę mój cel wykazania działań niecnych agentów bezmyślności. Nie znalazłem oryginalnego źródła wypowiedzi pana Parke. Zarówno cytat po polsku jak i po angielsku każą przypuszczać, że Parke wypowiedział się niedługo po hiszpańskiej tragedii. Zdrowy rozsądek może pomóc wyznaczyć granicę dla słowa following – miesiąc po? Trzy miesiące? Pół roku? Rok? Okazuje się że więcej. Sporo więcej. Parke nawołuje do lepszego testowania genetycznie modyfikowanej żywności. Tymczasem pierwsze testy na genetycznie modyfikowanych roślinach miały miejsce w 1986 roku. Pierwszą rośliną zmodyfikowaną genetycznie dostępną na rynku europejskim był tytoń – pojawił się w 1994 roku. 11 lat po hiszpańskich wypadkach. W pewnym momencie nawet chciałem napisać do Parke i zapytać jak to z tym nawoływaniem było. Niestety profesor Parke zmarł w 2002 roku. Nie ma więc szans na sprostowania kolejnej bredni, jaka jest rozsiewana w internecie. A rozsiewana jest bezmyślnie przez podstawówki, gimnazja, licea, oraz studenciaków. Ba, roznosi je Onet. pl i Tygodnik Solidarność. Poseł Andrzej Kania użył tego cytatu jako argumentu przeciwko GMO w swojej interpelacji do ministra środowiska (W sprawie sytuacji związanej z ograniczeniami we wprowadzaniu żywności genetycznie modyfikowanej oraz transgenicznej produkcji płodów rolnych w związku z wymogami UE oraz zagrożeniami związanymi z wprowadzaniem na rynek naszego kraju żywności wyprodukowanej z użyciem surowców transgenicznych, strona 163).

Ta hiszpańska tragedia nie dawała mi jednak spokoju. Nigdy wcześniej nie słyszałem o tym wydarzeniu, które choćby liczbą ofiar przyćmiłoby Czarnobyl i powinno być rozpatrywane równorzędnie z katastrofą w Bhopalu. Szczątkowe informacje, pochodzące głównie ze źródeł o charakterystyce Radia Erewań dały jednak pewne wyniki i udało się ustalić o które zatrucia chodziło.  Według Wikipedii (która cytuje pierwotne źródła tej nazwy) był to Toxic Oil Syndrome. I tu zaczyna się inna warstwa całej tej historii. Pokrótce o syndromie (todo note: przetłumaczyć kiedyś hasło na polskojęzyczną Wiki) – choroba pojawiła się nagle, miała objawy nietypowego zapalenia płuc/infekcji płuc. Występowała tylko w pewnych rejonach Hiszpanii, często dotykając wielu członków jednej rodziny, podczas gdy omijała np ich sąsiadów. Poszukiwania źródeł tej choroby doprowadziły do wniosku, że przyczyną najprawdopodobniej było zatrucie pokarmowe. W efekcie intensywnych poszukiwań udało się ustalić co jedli wszyscy chorzy – była to sałatka. Pojawiła się w końcu sugestia, że za zatrucia odpowiada zanieczyszczony olej używany do sałatki. Olej ten miał pochodzić od ulicznych sprzedawców, sprowadzających go nielegalnie z Francji. Będąca w 1981 roku poza Unią Europejską Hiszpania broniła swój rynek przed tanim olejem rzepakowym zakazując jego sprzedaży do celów innych niż przemysłowe. Taki przemysłowy olej musiał być przed zaimportowaniem zanieczyszczony aniliną i to właśnie anilina zawarta w nielegalnie sprowadzonym i niedokładnie oczyszczonym oleju wywołać liczne zachorowania (wg ostatnich danych – 20 tysięcy osób) i zgony (ponad 400 osób). Taka przynajmniej była oficjalna, rządowa wersja wydarzeń.

Z wersją tą są jednak liczne problemy. Zdecydowana większość z tych problemów wskazuje dość wyraźnie na źródło choroby zupełnie inne od oleju. Uderzające były między innymi informacje o tym, że wielu chorych nie kupiło oleju od ulicznego handlarza. Mapa występowania choroby pokrywała się tylko częściowo z mapą sprzedaży oleju pochodzącego z przemytu (!) – moje zainteresowania analizą przestrzenną uruchamiają bullshit detektor bardzo szybko. Kolejne działania rządu hiszpańskiego są tak absurdalnie komiczno-tragiczne, że albo komuś zależało na cover-upie albo Homer Simpson podpisywał wszystkie decyzje. Podjęto decyzję o wymianie zanieczyszczonego oleju na czystą oliwę z oliwek by uchronić ludność przed dalszą ekspozycją  – rozpoczęła się miesiąc po spadku liczby zachorowań. Nie prowadzono żadnej ewidencji wymiany, nie kontrolowano wymienianych olejów – zdarzało się, że wymieniano olej silnikowy na oliwę. Urzędnicy i naukowcy kwestionujący rolę oleju w sprawie byli zwalniani ze stanowisk. Handlarze olejem zostali oskarżeni o wywołanie epidemii i, mimo wypowiedzi sądu, że nieznana jest substancja w oleju wywołująca chorobę, zostali skazani na długoletnie pobyty w więzieniu.

Dla mnie największą słabością tej hipotezy jest to, co działo się później. Liczne badania, których celem było znalezienie przyczyn choroby przynosiły tylko nowe hipotezy i wytarte, koszmarne truizmy, które tak tępi Ben Goldacre – more reasearch is needed. Przykładowo praca M. Posada de la Paz et. al. Manufacturing processes at two French rapeseed oil companies: Possible relationships to toxic oil syndrome in Spain poza brakiem potwierdzenia hipotezy o zanieczyszczonym oleju sugeruje:

  • zanieczyszczenie aniliny dodawanej do oleju
  • zanieczyszczenie cystern, w których przewożono olej
  • reakcję chemikaliów użytych podczas rafinacji oleju z aniliną bądź jednym z powyższych zanieczyszczeń

W innej pracy A. Suarez et. al. (Toxic Oil Syndrome, Spain: Effect of Oleoylanilide on the Release of Polysaturated Fatty Acids and Lipid Peroxidation in Rats) próbowali zweryfikować szkodliwość aniliny w oleju podając ją laboratoryjnym szczurom (ha, praca z 1985 roku, pierwotne źródło testowania GMO na gryzoniach?). Oczywiście brak wiążących wniosków, żaden szczur nie umarł na ostrą, nietypową infekcję płuc. Najświeższa praca, opublikowana w listopadzie 2010 roku (C. Quero et. al. Proteomics of toxic oil syndrome in humans: Phenotype distribution in a population of patients.) wskazuje na możliwość różnic genetycznych, które mogłyby wywołać taką reakcję na zanieczyszczony olej.

Daleki jestem od spiskowych bredni, bajek o NWO i reptylianach. Kiedy jednak czytam artykuł w Guardianie, że jest możliwa inna odpowiedź na pytanie o przyczyny Syndromu Trującego Oleju, to zaczynam być zainteresowany. Autor w tym tekście z 2001 roku sugeruje, że prawdziwą przyczyną zachorowań były pestycydy obecne w pomidorach pochodzących z Almerii. Dokładniej mówiąc – związki fosforoorganiczne. Zatrucie tymi związkami według doktora Muro, bohatera artykułu w Guardianie, odpowiadałoby objawom chorych na Syndrom. Ponadto doktor Muro przeprowadził dokładne badania i rozmowy z 5 tysiącami rodzin dotkniętych chorobą i pomidory okazały się jedynym podejrzanym.

Z wielu przyczyn takie podstawy Syndromu były nie do zaakceptowania przez Hiszpanię. Pomidory z Almerii były bardzo ważnym towarem eksportu; sama Almeria była dowodem cudu gospodarczego, gdy na pustyni powstawały liczne szklarnie; najnowsze pestycydy nie mogły przecież nagle okazać się silnie trujące; wreszcie zatrucie olejem z zagranicy dawało realne korzyści hiszpańskim producentom oliwy – kto kupi tańszy, ale niepewny olej od handlarza, jeżeli może od tego oleju umrzeć? Dlatego też rząd hiszpański, prawdopodobnie wspierał wersję z olejem a torpedował alternatywne wyjaśnienia. 29 lat po tragedii nie ma najmniejszych szans na potwierdzenie wersji pomidorowej, natomiast co roku mogą powstawać nowe wersje hipotez olejowych.

Konkluzje, do jakich dochodzi wspominany wyżej artykuł w Guardianie są nieciekawe. Prędzej czy później ktoś znowu stanie na drodze rządu czy korpo. Mam nadzieję, że nie zadrży mi ręka podczas wysyłania manuskryptu do publikacji, kiedy będę miał do wyboru olej i pomidory…

ResearchBlogging.org
Literatura


Suarez, A., Viloria, M., Garcia-Barreno, P., & Municio, A. (1985). Toxic oil syndrome, Spain: Effect of oleoylanilide on the release of polysaturated fatty acids and lipid peroxidation in rats Archives of Environmental Contamination and Toxicology, 14 (2), 131-136 DOI: 10.1007/BF01055602
Posada de la Paz, M. (1991). Manufacturing processes at two French rapeseed oil companies: Possible relationships to toxic oil syndrome in Spain Food and Chemical Toxicology, 29 (12), 797-803 DOI: 10.1016/0278-6915(91)90105-G
Quero C, Colomé N, Rodriguez C, Eichhorn P, Posada de la Paz M, Gelpi E, & Abian J (2010). Proteomics of toxic oil syndrome in humans: Phenotype distribution in a population of patients. Chemico-biological interactions PMID: 21075095

Read Full Post »

Konsultantka naturalnego zdrowia ma niesamowite poczucie humoru:

Proszę sobie przypomnieć też o chemicznej działalności w trakcie rozcieńczania,weźmy rozpuszczanie kwasu w wodzie(“pamiętaj chemiku młody,zawsze lej kwas DO wody,jeżli nie chcesz ambulansu,nigdy nie lej wody do kwasu”:-) )  , którego siła rośnie wraz z rosnącym rozcieńczaniem z powodu podwyższonej dysocjacji (tutaj,materialnie,do pewnego stopnia).O prawie rozcieńczeń Ostwalda.

Ludzie nie znający powyższych zasad (to akurat nie grzech:-),ALE jednocześnie negujący homeopatię,mówią:potencja C30(normalna,średnia) to więcej niż kropla rozcieńczona w morzu (wybrałam ulubiony argument przeciwników homeo,już tu wspominany a używany przez nich do znudzenia).TAK.Takie traktowanie roztworu nie miałoby działania terapeutycznego.Powtórzę-tzw teraźniejsza koncentracja leży w porządku wielkości od 1 do 10 do dziesiątej, czyli w takim rozcieńczeniu,są praktycznie   wszystkie znane chemiczne elementy nawet w czystej H2O a to teoretycznie nie ma terapeutycznego działania,że nie wspomnę o warunku konceptu molekularnego Loschmidta, wg którego przy rozcieńczeniu większym od D23 nie można liczyć się z obecnością żadnej molekuły leku.To oczywista wymówka nie znających zasady potencjonowania,zasady warstwowości.

A jednak działa.

A dlaczego?

Informatyczne powiązania przemiany materii-tak działa każdy lek i każda żywność-NIC nie jest przecież rozcieńczone JEDNYM krokiem,ale wszystko odpowiednio do warstwy,rozcieńcza się w wiele cząstek.

Organizm zaś to też nie zwykły zbiór cząstek elementarnych,ale następstwo dyskretnych,pojedynczych kroków.

Różnice pomiędzy warstwami to “więcej”-to duchowa informacja.

Każda przemiana materii funkcjonuje w stopniowym rozpuszczaniu nawarstwionej informacji,jak “śruba”.

Przy każdym kroku uwalniana jest informacja wykorzystywana do kroku następnego.

Homeopata,potencjonując lek, naśladuje śrubę przemiany materii.

I rozpuszczanie żywności i rozpuszczanie leku hom.leżą w tej samej zasadzie pozyskania informacji.

Wiemy,że choroba występuje,kiedy “śruba” ze względu na błędną lub brak informacji,staje.Jeżeli,np.mamy za dużo materiału lub,przeciwnie-niedobór-enzymów,witamin,tlenu….

Znając powód choroby-zakłócenia w przepływie informacji -i sięgając po potencjonowany lek,powodujemy -przez pobranie właściwej informacji-uruchomienie i kontynuowanie własnych procesów potencjonowania.

To duchowo-jakościowe spojrzenie.W medycynie szkolnej obowiązuje materialno-ilościowe.Trzeba sobie odpowiedzieć,czy nauka ma zostać na katedrze,czy funkcjonować przy chorym?Alopatia zawsze czuje się niepewnie,gdyż wszystko opiera na materialno-ilościowej zasadzie,której błędy doskwierają jej coraz bardziej.

Czy ktoś rozumie ten homeopatyczny bełkot?

Read Full Post »

Natural Health nadal dostarcza:

Celem DNA jest po pierwsze  harmonia.

Pozytywne emocje wpływają na potencjał energetyczny,co ma bezspornie (!) związek z kształtem DNA.

Chromosom X ma wokół siebie pole magnetyczne.Czas replikacji komórki zależy od pola magnetycznego.Kiedy pole jest zaburzone,zaburzony jest też podział.Nie można uszkadzać DNA nie zaburzając pola magnetycznego.

Read Full Post »

Na jednym z wielu pseudonaukowych blogów, żerujących na stale spadającym poziomie nauczania, pojawił się tekst o boreliozie. Autorka wielokrotnie w swoich tekstach pisze rzeczy zabawne, rzadziej przerażająco głupie. Spróbowałem skorygować błędne tłumaczenie, dodatkowo podając źródło pierwotne. W odpowiedzi mój tekst został skasowany (cenzura!!11one) i przeczytałem:

Komentarze trolli nie znających języków ani istoty tłumaczeń-szczególnie medycznych-będą usuwane,ponieważ na to podaję źródła,aby każdy miał okazję zapoznać się z oryginalnym tekstem sam a tym samym potwierdzić słuszność mojego tłumaczenia,którego-wyrastając w wielonarodowej rodzinie-istotę pojęłam dość wcześnie,aby wiedzieć,że dobre tłumaczenie oddaje SEDNO zagadnienia.

Świetnie wam idzie ta walka o wolność wypowiedzi 🙂

EDIT

Na prośbę cześćjacka dodaję oryginał, pochodzący z artykułu przeglądowego w NEJM:

Antibiotic therapy can cause considerable harm to patients treated for chronic Lyme disease or post–Lyme disease symptoms.

Został w rzeczonym blogu przetłumaczony jako:

“Terapia antybiotykowa może pacjentom z symptomami chronicznej boreliozy przynieść potężne szkody.”

Co pozwoliłem sobie skorygować na:

Terapia antybiotykowa może spowodować istotne szkody pacjentom leczonym z objawów chronicznej boreliozy lub zespołu poboreliozowego.

PS – wątpliwości naukowe co do mechanizmu choroby to łatwy żer dla idiotów i oszołomów. Hasło na polskiej Wikipedii nie jest zbyt szerokie, więc będzie trzeba napisać kiedyś notkę prostującą rozpowszechniane w cytowanym blogu brednie.

Read Full Post »

Cenzura!11one Nie wolno nic powiedzieć, co podważałoby Teorię Ewolucji! To kreacjoniści mają rację!
No to zajrzałem na ich Wikipedię. Mam trochę doświadczenia z edytowania zwykłej Wikipedii, więc trochę mnie zdziwiło, że nie mogę edytować dowolnego hasła bez posiadania konta. Cóż, może mają problem z wandalami? No bo przecież nie dopuścili by do tego, że nie każdy może edytować? Nie cenzurowaliby przecież? No to postanowiłem założyć konto – wbrew pozorom nie chciałem wandalizować haseł – znalazłem literówkę. Po kliknięciu linku w prawym górnym rogu pojawiła się strona, na widok której opadła mi szczęka. Zrobiłem sobie screen-shota, żeby można było ładniej opisać co takiego u mnie wywołało taką reakcję. Punkty opisujące poszczególne części wyjaśnione są poniżej (kliknij na obrazek aby powiększyć):

Zakładanie konta na kreacjonistycznej Wiki

Opis zakładania konta:

1. Zaczynamy typowo – wybieramy login i podajemy adres mailowy, na który będzie nam wysłane hasło. Trzecia część tej sekcji jednak zaskakuje. Prosi o podanie światopoglądu. Mamy do wyboru kreacjonistyczny bądź niekreacjonistyczny:

Wybór światopoglądu na kreacjonistycznej Wiki

Ciekawe, czy dopuszczają ewolucjonistów (chociaż nie ma takiej opcji!)

2. Należy podać prawdziwe imię i nazwisko. Potrzeba tych danych jest widoczna w następnym punkcie.

3. Biografia – należy opisać swoją biografię. Zapewne osoby niezbyt prawe nie mają szans na przejście selekcji. Podanie prawdziwych danych osobowych zapewne pozwoli sprawdzającym zweryfikować, czy podajemy prawdziwe informacje. Istotne jest to, że informacje zapisane w tej sekcji będą widoczne na naszym profilu na tej Wiki (na zwykłej – normalnej Wikipedii profil użytkownika można dowolnie zmieniać – oczywiście w granicach rozsądku i prawa).

4. W tej części możemy załadować plik z CV lub wpisać informacje, które nie będą widoczne dla innych (zapewne poza administratorami) – jednak który bogobojny edytor kreacjonistycznej wikipedii miałby cokolwiek do ukrycia?

5. Tutaj podajemy strony internetowe – lepiej podać wszystkie, bo i tak pewnie kontrolerzy uruchomią jakąś potężną wyszukiwarkę i znajdą wszystkie nasze wpisy.

6. Trzeba zaznaczyć, że podało się prawdziwe dane – chyba zbyteczne, za kłamstwo trafia się do piekła – żaden chrześcijanin nie kłamie.

To kto jest gotowy do założenia konta i szerzenia wiedzy o jedynym prawdziwym początku świata, jaki został opisany w Biblii?

Read Full Post »

Po miesiącach walki nareszcie sukces. Komisja parlamentu brytyjskiego badająca sprawę homeopatii (pisałem o niej we wcześniejszym wpisie o oszustwie homeopatów) wydała końcowe oświadczenie (dostępne tutaj). Raport jest miażdżący. Parlamentarzyści biorący udział w pracach komisji zadecydowali, że National Health Service powinien zaprzestać refundacji substancji homeopatycznych oraz powinien wycofać wszelkie licencje, jakich udzielił tym substancjom. Należy tu zauważyć, że system NHS uznawał homeopatię za równoważną prawdziwej, opartej na dowodach medycynie.

W raporcie znajdują się takie smaczki, jak opis metody przygotowywania substancji homeopatycznych, przedstawiony przez dyrektora Londyńskiego Królewskiego Szpitala Homeopatycznego (sic!):

Dr Fisher powiedział, że proces potrząsania jest bardzo ważny, nie był jednak w stanie powiedzieć ile potrząsania jest konieczne. Powiedział, że sprawa ta nie została do końca zbadana, jednocześnie zaznaczając, że należy potrząsać energicznie. Jeżeli będziemy tylko delikatnie mieszać, [substancja] nie będzie działać.

Absurdalność tego opisu w obliczu wiedzy medycznej, jaką mamy w XXI wieku jest tylko jednym z wielu dowodów jak daleko zaszła tolerancja wobec XVIII-wiecznych błędnych pomysłów. Homeopaci broniący źródła swoich dochodów przed komisją, co jakiś czas sami dostarczali dowodów przeciwko ich oszukańczej działalności. W poprzednim wpisie o homeopatii opisałem w jaki sposób homeopaci wyniki niewiążące i negatywne przedstawiali jako pozytywne i świadczące o skuteczności homeopatii. Komisja bardzo krytyczne oceniła podejście British Homeopathic Associacion, stwierdzając w raporcie:

Żałujemy, że obrońcy homeopatii, (włącznie z dokumentami przedstawionymi przed tą komisją) zdecydowali się polegać na, oraz publikować wybiórcze podejście do dowodów, ryzykując dezorientację lub wprowadzanie w błąd społeczeństwa, media oraz organy legislacyjne.

Komisja skrytykowała również instytucje rządowe, a w szczególności MHRA (Medicines and Healthcare products Regulatory Agency – agencja zajmująca się dopuszczaniem do użytku leków i urządzeń medycznych), za hipokryzję i dopuszczenie do sprzedaży placebo (tak zostały nazwane w raporcie substancje homeopatyczne) pod szyldem NHS. Okazało się bowiem, że rygorystyczne zasady stosowane wobec wszystkich leków dopuszczonych do obrotu, w przypadku homeopatii zostały zignorowane. Niektóre z substancji firmowane przez MHRA (np. Arnica Montana 30C) były testowane przez samą agencję. W tych testach MHRA aktywnie wprowadzała w błąd uczestników badania a samo badanie było fatalnie przeprowadzone.

Sprawa nie jest jednak tak prosta, jak by mogło się wydawać. W ramach porządnego dziennikarstwa, BBC po przedstawieniu wniosków komisji pokazało krótki wywiad z doświadczoną homeopatką Sarą Eams, twierdzącą, że homeopatia działa nie w jednostkowych przypadkach, lecz pomogła setkom tysięcy pacjentów.

Ben Goldacre, zajmujący się tępieniem pseudonauki (w tym homeopatii) opublikował na swoim blogu prośbę o informowanie go o osobach, które będą się pojawiać w programach informacyjnych wmawiając, że homeopatia działa, że nie można przetestować w prawidłowy sposób jej działania i po prostu walczących o przetrwanie swojej profesji. Bo chyba najwyższy czas, żeby homeopaci spakowali swoje deski do wytrząsania i wynieśli się ze szpitali i przychodni tam, gdzie ich miejsce – razem z astrologami, różdżkarzami i numerologami, na obrzeża normalnego świata.

Warto pisać do Bena – jego adres mailowy to ben@badscience.net.

Read Full Post »

W trakcie pisania innej notki trafił mnie szlag. Zajrzałem na bloga Pharyngula prowadzonego przez PZ Myersa i wyczytałem koszmar. Myers w swojej notce pisze o tym, że Andreas Moritz, jeden z licznych oszustów, próbujących wmawiać ludziom, że ma sposób na leczenie ich dolegliwości, doprowadził do zamknięcia jednego z blogów na WordPressie. W tej samej notce Myers pisze, że również jemu oszust Moritz grozi procesem sądowym.

Wygląda na to, że każdy, kto ma możliwość straszenia sądem może żądać usunięcia informacji na swój temat. Zwłaszcza kiedy te informacje nie są pochlebne. Quo vadis Wodpress?

Myers pisze trochę o sposobach leczenia używanych przez oszusta. Po kilku słowach uderzające jest podobieństwo do polskiego pseudouzdrowiciela, opisanego przez Barta w notce o teście buraczkowym. Na oczyszczenie wątroby Moritz zaleca gorzką sól, oliwę (sic!) oraz wyciąg z grejpfruta! No, panowie oszuści, który pierwszy na to wpadł?

Na zakończenie tego króciutkiego wpisu film dla tych, którzy wytrzymają bez obrzydzenia spojrzenie i wysłuchanie tego oszusta:

Read Full Post »

Older Posts »