Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Cytaty’ Category

„It’s actually very good for a man to have unprotected sex as long as he doesn’t ejaculate. Because I believe that all that semen has a lot of nutrition. A tablespoon of semen has your equivalent of steak, eggs, lemons and oranges. I am reabsorbing it into my body and it makes me go raaaaahh.”

Alex Reid, współczesny troglodyta w wywiadzie udzielonym The Sun (nie linkuję do źródła, tylko do Grauniada, co by nie obrzydziło jeszcze bardziej)

Read Full Post »

Oj wiem tempo spadło. Ale RSS-y przeglądam w miarę regularnie. Zarówno te ttdkn-u jak i najgłębszej otchłani. Zaglądanie do zbiegowiska kreatynów u Maćka daje często nowe tropy w śledzeniu oszołomów. Takim to sposobem w bookmarkach pojawił się nowy adresik,  należący do Rzymianki. Nie można nie obserwować kogoś, kto rzuca takimi mądrościami:

Człowiek wykształcony często nie zauważa swoich ograniczeń.

Komentarz u kreatyna z Olsztyna.

Read Full Post »

Wolność!!11one

Nie rozumiem jak miłośnicy wolności mogą przechodzić do porządku dziennego nad faktem, że producent słodyczy nie może dodawać kadmu ani ołowiu do biszkopcików. Przecież rynek sam rozwiązałby ten problem – kilkuset ludzi by się zatruło, ludzie przestaliby kupować biszkopciki i producent by zbankrutował. To nie! Państwo musi wsadzić swoją totalitarną łapę w produkcję biszkopcików.

Trystero.

Read Full Post »

Siedzę i siedzę nad paroma notkami i nie potrafię ich skończyć. W międzyczasie bart napisał kolejny elaborat; nawet ztrewq wrócił do świata żywych, tłukąc buca prosto w łysinę. Postanowiłem więc zrobić serię opartą na ciągu myślowo-poszukiwawczym – ta jest pierwsza z serii, nie wiem ile tego w końcu będzie, bo nie wiem dokąd ten szlag mnie doprowadzi (pun intended).

Zaczęło się niewinnie, od oglądania telewizji. Powtórka jednego z odcinków QI wywołała we mnie nagłą chęć dowiedzenia się czegoś więcej na temat DDT (związek między jednym a drugim będzie wyjaśniony później). Jako że miałem już otwartą angielskojęzyczną Wikipedię, zacząłem czytać opis po angielsku.  Rozbudowany dość mocno artykuł, sporo źródeł, wygląda na w miarę sensowny. Ze strachem zajrzałem na polską wersję. Nie zawiodłem się – lektura hasła mnie trochę przytkała. Przejrzałem historię i trafiłem na autora kilku wprowadzonych (i uźródłowionych!) kwiatków. Jest to znany już tetedekaenowi koneser win. No skoro uźródłowiony – to chyba nie tak źle? Cóż, można znaleźć obecnie źródła na mnóstwo tez, jeżeli nie bierze się pod uwagę jakości tych źródeł. Można zalinkować do Astromaryi jeśli chce się udowodnić spiski chemtrailsów trujących ludzi, można zalinkować do cioci Cukrowej Granulki aby udowodnić fraktalne działanie homeopatii. Można też skorzystać z autorytetu polskich naukowców, by podważyć konsensus naukowy akceptowany powszechnie w środowiskach badawczych. Konsensus jak np. antropogeniczna zmiana klimatu czy szkodliwość DDT. Których naukowców? Pytanie zasadne, bo takich mamy w Polsce sporo. Tu jednak napiszę o dwóch, ze szczególnym naciskiem na jednego.

Zbigniew Jaworowski i Przemysław Mastalerz znani są przede wszystkim z notek Doskonale Szarego, który regularnie punktuje zabawne i straszne głupoty propagowane przez obu. Lekarz Jaworowski dorobił się nawet osobnej kategorii wpisów. Chemikowi Mastalerzowi Doskonale szary poświęcił serię notek. Tutaj jednak nie będzie o klimacie a o DDT. Przywołany wyżej koneser win jako źródło do nieszkodliwości tej substancji dodał nieznane mi wcześniej dzieło Jaworowskiego zatytułowane Współczesne mity. Zachęcony znajomością sporych talentów autora w tworzeniu własnych mitów opartych o ziemkiewiczowski risercz, postanowiłem przyjrzeć się bliżej temu dziełku. Na samej górze strony stoi jak wół nazwa miejsca, które ten tekst wydało – MYŚL SOCJALDEMOKRATYCZNA 1(2003) p.29-37. Trochę mnie zaskoczyło, że czasopismo o tak jasnej nazwie wydrukowało idola libertardów. Chwilę poświęciłem na poszukiwanie jakichś szerszych informacji na ten temat i dokopałem się do księgarni Prus24.pl, w której można nabyć najnowszy numer Myśli. Jest tam też informacja o wydawcy – Fundacji im. K. Kelles-Krauza w Warszawie. Fundacja ta związana jest z SLD. Chociaż w 2005 roku Wprost pisał o powiązaniach między partią a fundacją w czasie przeszłym, dziennikarz śledczy z Psychiatryka24 we wpisie z maja 2010 informuje o związkach między SLD a fundacją. Publikacja tekstu Jaworowskiego w czasopiśmie tej Fundacji jest kolejnym przykładem degrengolady SLD (choć miało to miejsce w 2003, wówczas koledzy Leszka Millera mieli ważniejsze sprawy na głowie). Jako wisienkę na torcie warto zauważyć, że w bazie NGO widnieje informacja, że jednym z obszarów działań Fundacji jest:

Ekologia i ochrona zwierząt oraz ochrona dziedzictwa przyrodniczego

W sam raz dla tekstu Jaworowskiego.

Jak pisałem wyżej przede wszystkim DDT w tym tekście zwróciło moją uwagę, gdyż koszmarki klimatyczne znacznie sprawniej rozbraja Doskonale szary. Nie mogę jednak pominąć pięknego zagrania godwinowskiego, dość wcześnie w tekście:

W latach trzydziestych najbardziej rozwinięty był niemiecki ruch „Zielona Rewolucja”, którego naczelne hasło „Krew i Ziemia” (Blut und Boden) wskazywało na wizję holistycznej łączności organizmu z glebą. Na arenie politycznej lobby ekologiczne radziło sobie świetnie (obecnie o niebo lepiej i w skali nie jednego państwa lecz globu), żądając wprowadzenia ustaw pro-ekologicznych, m.in. w sprawie rolnictwa organicznego. Wprowadzenie tych ustaw stało się jednym z punktów programu politycznego NSDAP, partii Adolfa Hitlera, a napisy „Blut und Boden” pojawiły się na bagnetach noszonych przez członków Hitlerjugend.

Miało być o DDT. Jaworowski pisze między innymi tak:

skorupki jaj ptasich miały stawać się pod jego wpływem cienkie i całe populacje ptaków wyginąć wskutek stosowania DDT w rolnictwie i przy zwalczaniu malarii. DDT wycofano. Ale nim to uczyniono okazało się, że nie DDT jest powodem cienkich skorup, oraz że w okresie stosowania DDT liczba ptaków w Ameryce wzrosła.

Niestety nie podaje do tego twierdzenia żadnego źródła. Może wyssał to z palucha? Bo ciężko uwierzyć, że naukowiec, na którego powołują się rzesze denialistów zignorowałby publikacje łączące ekspozycję na DDT i pochodne rozkładu tego związku ze zmniejszaniem grubości skorupek jaj. W 1997 roku ukazał się jeden z artykułów wykazujący taki związek (6 lat przed tekstem Jaworowskiego!). Ba, największe kompendium wiedzy na temat DDT pochodzi z 2002 roku i zawiera sporo informacji na ten temat. Już po publikacji Jaworowskiego kolejne badania analizowały mechanizmy uszkadzania jaj podczas wytwarzania skorupki oraz w późniejszych fazach.

Co do liczb ptaków – computer says NO. Liczebność sokoła wędrownego, pelikana brunatnego, rybołowa i wielu innych gatunków spadała drastycznie, miejscami do 0 (zera). Nie o taki wzrost chyba Jaworowskiemu chodziło?

Ssanie na tym się nie kończy:

W r. 1972 kampania przeciw DDT osiągnęła swą kulminację w czasie trwających siedem miesięcy „hearingów” (posiedzeń) w U.S. Environmental Protection Agency – EPA (amerykańskie ministerstwo ochrony środowiska, powołane jako pierwsze w świecie 1 stycznia 1970, biurokratyczny moloch zatrudniający obecnie 20.000 osób).

Może wg Jaworowskiego ochroną przyrody może się zajmować góra 15 osób, ale w trzecim co do powierzchni kraju na świecie pomstowanie na molochy liczące 20 tysięcy osób (w 2010 – 17 384) jest z lekka śmieszne.

W czasie tych posiedzeń 125 ekspertów przedstawiło dowody, że DDT jest nieszkodliwy dla zdrowia ludzi, ryb i innych organizmów wodnych, dzikiego ptactwa i dzikich ssaków. Stwierdził to w podsumowaniu przewodniczący hearingów. Ignorując opinie ekspertów szef EPA William Ruckelshaus wprowadził zakaz stosowania DDT w USA.

Niestety brak podawania źródeł jest kontynuowany. Ba, podaje informacje sprzeczne z tym, co można znaleźć po minucie szukania w internecie. Ruckelhaus podjął decyzję w wyniku nakazu sądowego, zakazującego używanie DDT. Nie szukałem informacji na temat liczby ekspertów popierających wycofanie DDT z obrotu.

Boli dość mocno konkluzja, że dla Jaworowskiego liczba wspierających jakąś sprawę jest istotniejsza od jakości ich argumentów. Sam nie przedstawia tu żadnych dowodów na stawiane tezy, nie cytuje (nawet z nierecenzowanych czasopism, w których publikuje swoje artykuły klimatologiczne) żadnych badań.

A skąd koty i karaluchy w tytule? W QI była mowa o akcji mającej na celu redukcję niszczycielskiego wpływu DDT na rolnictwo i zdrowie w trudno dostępnych rejonach Sumatry. Losy tej historii (oraz koty i karaluchy) opiszę w drugiej części.


Bibliografia

ResearchBlogging.org

Lundholm CD (1997). DDE-induced eggshell thinning in birds: effects of p,p’-DDE on the calcium and prostaglandin metabolism of the eggshell gland. Comparative biochemistry and physiology. Part C, Pharmacology, toxicology & endocrinology, 118 (2), 113-28 PMID: 9490182

Holm, L., Blomqvist, A., Brandt, I., Brunström, B., Ridderstråle, Y., & Berg, C. (2006). EMBRYONIC EXPOSURE TO O,P′-DDT CAUSES EGGSHELL THINNING AND ALTERED SHELL GLAND CARBONIC ANHYDRASE EXPRESSION IN THE DOMESTIC HEN Environmental Toxicology and Chemistry, 25 (10) DOI: 10.1897/05-619R.1

Guillette LJ Jr (2006). Endocrine disrupting contaminants–beyond the dogma. Environmental health perspectives, 114 Suppl 1, 9-12 PMID: 16818240

BROWN, J., VAN COEVERDEN DE GROOT, P., BIRT, T., SEUTIN, G., BOAG, P., & FRIESEN, V. (2007). Appraisal of the consequences of the DDT-induced bottleneck on the level and geographic distribution of neutral genetic variation in Canadian peregrine falcons, Falco peregrinus Molecular Ecology, 16 (2), 327-343 DOI: 10.1111/j.1365-294X.2007.03151.x

Read Full Post »

Od pewnego czasu nie udzielam nikomu dokładnych wskazówek bibliograficznych z uwagi na to, że bywały one wykorzystywane przez co sprytniejszych studentów przy pisaniu ich prac magisterskich, a ja nie chcę być mimowolnym pomocnikiem spryciarzy i oszustów, którzy nazywają naiwnych informatorów “jeleniami”.

autorstwa ryszadxxxl na blogu Archeowieści ..

Read Full Post »

Wypowiedź Rady Episkopatu ds Rodziny na temat zapłodnienia in vitro została zauważona na katolickim portalu Fronda.pl. Sam artykuł na portalu jest dość (jak na Frondę) neutralny. Esencją Frondy są jednak komentatorzy. Oni tworzą specyficzny światek pełen miłości do bliźniego i tolerancji wobec innych. Nie inaczej jest też pod tym artykułem. Pozwoliłem sobie wynotować kilka najbardziej interesujących przemyśleń bogobojnych użytkowników katolickiego portalu Fronda.pl:

Użytkownik Pokręć:

Ludzie po prostu dostaja jakiegos niezdrowego pie..lca, kiedy idzie o chęć posiadania dziecka. Są gotowi skazać na los w lodówce do odwołania co najmniej kilkoro dzieci, żeby miec jedno. Traktują dziecko, jak mała dziewczynka lalkę do zabawy a pies kość, co mu się należy jak buda. Chcą miec dziecko, to im się należy i nie ma dyskusji, za jaką cenę.

Rodzaj ludzki jest po prostu bezdennie głupi.

Kreskania:

„pragnienie dziecka jest bardzo silne” – od kiedy powołaniem medycyny jest spełnianie zachcianek i kaprysów człowieka.

Holandia11:

Dusza powstaje w momencie poczęcia. Tworzy ją Bóg w chwili gdy męska komórka rozrodcza łączy się z żeńską, a więc w momencie poczęcia. Wcześniej dusza nie istnieje.

Co do pojęć takich jak „zygota”, „zarodek”, „płód”. Są to terminy stworzone przez świecką naukę. Gdy przewertujemy całe Pismo Święte nigdzie nie znajdziemy, ani jednej sugestii jakoby, to co jest w ciele matki miało być czym innym niż dzieciątkiem.

Czarnybez:

Ja nie potrzebuje dowodów żeby wiedzieć, że dzieci z in vitro mogą być bardziej chorowite, mogą tez chorować na nieznane dotąd choroby.

tia:

Życie to ruch. Podział komórek to ruch. Mamy zatem do czynienia z życiem ludzkim. Istnieje inny problem, kiedy powstaje człowiek podobny nam, narodzonym? Wtedy, kiedy wytwarza się układ nerwowy? Czy wtedy, kiedy już mamy do czynienia z życiem ludzkim, ale jeszcze nie z układem nerwowym? Wg mojej oceny każde życie ludzkie rozpoczyna się od zapłodnienia, bo konsekwencją zapłodnienia jest wytworzenie układu nerwowego. W konsekwencji nie powstaje fasolka, która wytworzy kolejne strączki, ale człowiek podobny nam – narodzonym.

W momencie pisania tego komentarza Kreskania musiała puścić się poręczy:

Przynależność gatunkowa jest zasadniczym powodem, dla którego daną istotę uznajemy za osbnika danego gatunku. (…) Naziści uważali Żydów za podludzi, ponieważ w warunki klimatyczne – pustynia ukształtowały ich gorzej niż ludzi północy. Hitler całą swoją propagandę oparł na filozofii Haidegera. Dzisiaj wydaje się nieprawdopodobe, że tak na prawdę przyczyny nazizmu nigdy nie zostały przez nikogo potępione. To co się stało w Norymberdze mozna porównać z zamiataniem skutków pod dywan, podczas gdy sama przyczyna ciągle ma się świetnie, z biegiem czasu chyba coraz lepiej.

Jan Paweł II byłby z was dumny!

Read Full Post »

Konsultantka naturalnego zdrowia ma niesamowite poczucie humoru:

Proszę sobie przypomnieć też o chemicznej działalności w trakcie rozcieńczania,weźmy rozpuszczanie kwasu w wodzie(“pamiętaj chemiku młody,zawsze lej kwas DO wody,jeżli nie chcesz ambulansu,nigdy nie lej wody do kwasu”:-) )  , którego siła rośnie wraz z rosnącym rozcieńczaniem z powodu podwyższonej dysocjacji (tutaj,materialnie,do pewnego stopnia).O prawie rozcieńczeń Ostwalda.

Ludzie nie znający powyższych zasad (to akurat nie grzech:-),ALE jednocześnie negujący homeopatię,mówią:potencja C30(normalna,średnia) to więcej niż kropla rozcieńczona w morzu (wybrałam ulubiony argument przeciwników homeo,już tu wspominany a używany przez nich do znudzenia).TAK.Takie traktowanie roztworu nie miałoby działania terapeutycznego.Powtórzę-tzw teraźniejsza koncentracja leży w porządku wielkości od 1 do 10 do dziesiątej, czyli w takim rozcieńczeniu,są praktycznie   wszystkie znane chemiczne elementy nawet w czystej H2O a to teoretycznie nie ma terapeutycznego działania,że nie wspomnę o warunku konceptu molekularnego Loschmidta, wg którego przy rozcieńczeniu większym od D23 nie można liczyć się z obecnością żadnej molekuły leku.To oczywista wymówka nie znających zasady potencjonowania,zasady warstwowości.

A jednak działa.

A dlaczego?

Informatyczne powiązania przemiany materii-tak działa każdy lek i każda żywność-NIC nie jest przecież rozcieńczone JEDNYM krokiem,ale wszystko odpowiednio do warstwy,rozcieńcza się w wiele cząstek.

Organizm zaś to też nie zwykły zbiór cząstek elementarnych,ale następstwo dyskretnych,pojedynczych kroków.

Różnice pomiędzy warstwami to “więcej”-to duchowa informacja.

Każda przemiana materii funkcjonuje w stopniowym rozpuszczaniu nawarstwionej informacji,jak “śruba”.

Przy każdym kroku uwalniana jest informacja wykorzystywana do kroku następnego.

Homeopata,potencjonując lek, naśladuje śrubę przemiany materii.

I rozpuszczanie żywności i rozpuszczanie leku hom.leżą w tej samej zasadzie pozyskania informacji.

Wiemy,że choroba występuje,kiedy “śruba” ze względu na błędną lub brak informacji,staje.Jeżeli,np.mamy za dużo materiału lub,przeciwnie-niedobór-enzymów,witamin,tlenu….

Znając powód choroby-zakłócenia w przepływie informacji -i sięgając po potencjonowany lek,powodujemy -przez pobranie właściwej informacji-uruchomienie i kontynuowanie własnych procesów potencjonowania.

To duchowo-jakościowe spojrzenie.W medycynie szkolnej obowiązuje materialno-ilościowe.Trzeba sobie odpowiedzieć,czy nauka ma zostać na katedrze,czy funkcjonować przy chorym?Alopatia zawsze czuje się niepewnie,gdyż wszystko opiera na materialno-ilościowej zasadzie,której błędy doskwierają jej coraz bardziej.

Czy ktoś rozumie ten homeopatyczny bełkot?

Read Full Post »

Older Posts »