Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Październik 2009

Plakat filmu CreationDwa tygodnie temu wybrałem się do kina na Creation. Film wyreżyserował Jon Amiel, w rolach głównych wystąpili Paul Bettany (jako Karol Darwin) i Jennifer Connelly (jako Emma Darwin, żona Karola). Creation jest chyba najbardziej ambitnym dziełem spośród filmów Amiela, gdyż poza Sommersby z 1993 roku zajmował się raczej lżejszymi, bardziej sensacyjnymi tematami. Bettany w roli Darwina również był dla mnie swego rodzaju zaskoczeniem, gdyż zaledwie kilka lat wcześniej grał Stephena Maturina w filmie Pan i władca: Na krańcu świata – bohatera łudząco przypominającego Darwina swoim charakterem i chęcią poznania Wysp Galapagos (tych samych, tak kojarzonych z Darwinem).

Uwaga: poniżej znajdują się szczegóły fabuły

Nie czytałem recenzji przed pójściem do kina – co zwykle robię, by się przygotować na męczarnie bądź ucztę. Film o Darwinie był jednak jednym z tegorocznych must-see wydarzeń, więc postanowiłem sobie na pierwsze wrażenia dopiero w kinie. I te wrażenia tkwią we mnie do dziś. Podstawowe to zaskoczenie. W epoce kina, które nie oszczędza na efektach specjalnych, budżetach na podróże w celu filmowania egzotycznych miejsc czy zwierząt Creation obiera zupełnie inną drogę. Dla osoby nie znającej podróży Darwina dookoła świata na pokładzie Beagle niektóre wydarzenia bądź sytuacje mogą być trudne do zrozumienia. Kontekst podróżniczy oraz do końca nie wyjaśniona przyczyna złego samopoczucia, wyraźnie wpływającego na jego pracę i życie rodzinne (ciekawostka – obszerny artykuł na Wikipedii omawiający problemy zdrowotne Darwina) dodatkowo utrudniają odbiór filmu. Creation skupia się bowiem na ludzkich problemach Darwina w czasie przed publikacją O powstawaniu gatunków. Jeden z twórców ewolucjonizmu ukazany jest jako człowiek targany wątpliwościami, rozdzierany bólem, jaki zadaje swoimi odkryciami głęboko wierzącej w Boga żonie. Z jednej strony naciskany przez Huxleya i Hookera by jak najszybciej opublikować pracę Darwin cały czas zmaga się z problemami wewnętrznymi. Obwinia się o śmierć ukochanej córki, stopniowo oddala się od swojego przyjaciela, pastora Innesa. Z drugiej strony stara się dopracować swoją książkę. Szczególnie bolesne (naukowo) dla Darwina doznanie to list od Alfreda Wallace’a, w którym autor na dwudziestu stronach opisuje główne założenia ewolucji – podczas gdy Darwin pisze grubą książkę. W ostateczności zostawia decyzję o publikacji swojej żonie.

Koniec spoilera

Najważniejszym moim zdaniem elementem filmu było pokazanie Darwina jako człowieka. Nie wyciętego z kart swojej pracy herosa badań naukowych i idola tysięcy naukowców. Nie wyjętego z filmów i książek kreatynów sprawcy największych nieszczęść XX wieku doktora zło. Prawdziwy człowiek z krwi i kości, z problemami i radościami.Dodatkowo wyraźnie ten film pokazuje to, co Darwin od samego początku chciał powiedzieć a czego za każdym razem kreatyni mu odmawiają – pomimo braku planu, braku nadzorcy w niebie, który kierowałby światem nadal liczą się uczucia. To, że nie jesteśmy dziećmi boga nie może być powodem, byśmy przestali być ludźmi.

Choć film momentami jest nierówny, wart jednak zobaczenia. Nie wszyscy mają jednak taką szansę – jak właśnie przeczytałem na blogu Rozplatając tęczę, że Amerykanie bardzo długo czekali na dystrybutora. Ciekawe do ilu kin dotrze ostatecznie ten ważny film.

Reklamy

Read Full Post »

It is impossible for someone to lie unless he thinks he knows the truth. Producing bullshit requires no such conviction… When an honest man speaks, he says only what he belives to be true; and for the liar, it is correspondingly indispensable that he considers his statements to be false. For the bullshitter, however, all these bets are off: he is neither on the side of the truth nor on the side of the false. His eye is not on the facts at all, as the eyes of the honest man and of the liar are, except insofar as they may be pertinent to his interest in getting away with what he says. He does not care whether the things he says describe reality correctly. He just picks them out, or makes them up, to suit his purpose.

Harry Frankfurt w swoim eseju On bullshit.

Read Full Post »

W czasie dyskusji na temat opinii Davida Icke o szczepieniu na grypę (na blogu Waldka) jeden z komentujących użył argumentu znajomości dokonań samego Icke a także Piotra Beina i Jane Burgermeister (pełny komentarz tutaj). Postanowiłem się bliżej przyjrzeć dokonaniom tej grupy i ich zdolności do obiektywnego oceniania faktów w sytuacji rozprzestrzeniania się wirusa grypy.

Zacznijmy może od samego wirusa i epidemii. Jako że nie jestem specjalistą wirusologiem, zainteresowanych głębszą analizą tego zjawiska zapraszam do odwiedzenia stron CDC i ECDC (pomijam już niezrozumiałe reakcje negatywne wobec tych ośrodków – nie będę cytował oszołomów, ale nie potrafię zrozumieć jak można twierdzić, że CDC i ECDC są członkami spisku mającego zniszczyć ludzkość? W obu placówkach pracują znani mi ludzie. Osobiście. Nie mogę sobie wyobrazić w jaki sposób te osoby, które na konferencji naukowej debatują nad metodami badania mechanizmów przenoszenia się chorób i zwalczania wektorów chorobotwórczych po godzinach pracowałyby nad apokalipsą. Z drugiej strony – mając takie wtyki powinienem przeżyć :)) lub publikacje w Nature – tutaj jest lista na podstawie wyszukiwań słów kluczowych swine flu. Cały ten szum i zgiełk, listy zagrożeń ze strony samej grypy (że została stworzona przez człowieka w celu wybicia ludzkości) czy też szczepionek (będących najgorszym złem ze wszystkich możliwych) powoduje, że w tym natłoku informacji te właściwe, prawdziwe, najpotrzebniejsze nie są w stanie się przebić. Pomiędzy twierdzeniami wszczepianiu czipów razem ze szczepionką jednym z ciekawszych (i pośrednio – zabawniejszych) argumentów na szkodliwość szczepionki przeciwgrypowej jest obecność szczepu H1N1 w szczepionce. I ponownie – o ile czytający ten tekst nie są kompletnie obrażeni/oburzeni jakością Wikipedii, na angielskiej wersji można znaleźć całkiem przystępne wyjaśnienie metod tworzenia szczepionek. W tym haśle można się zorientować jakie typy (są 3 – A, B i C) oraz podtypy (oparte na rodzajach białek budujących wirion – hemaglutyninie [stąd H w oznaczeniach] oraz  neuraminidazie [stąd N w oznaczeniach) oparte są co roku szczepionki. Można tam bez problemu dostrzec, że w sezonie zimowym 2002-2003 na półkuli północnej i w roku 2003 na półkuli południowej użyto szczepu H1N1. Czyżby już wtedy planowano spisek? Oczywiście prawdziwy poszukiwacz prawdy mógłby na tym poprzestać. Mógłby także zacząć poszukiwać innego źródła zła. Jak wspomniałem na początku specjalistą od wirusologii nie jestem. Mam jednak do czynienia z niektórymi mniej szkodliwymi od grypy wirusami. Stąd też zwykle rozumiem to co czytam, mam też trochę literatury tematycznej. Również tzw. antycznej. Do takiej literatury można zaliczyć książkę, którą mam właśnie otwartą obok komputera – jest to Wirusologia molekularna autorstwa  Jadwigi Chroboczek i Włodzimierza Zagórskiego, wydana przez PWN w 1983 roku, ISBN 83-01-04581-7. Na stronach 138-139 książka ta omawia systematykę i epidemiologię wirusów i wymienia świński wirus typu A podtypu H1N1 jako odpowiedzialny za epidemię hiszpanki w latach 1917-1919 (z zaznaczeniem, że dane te są na podstawie tylko badań serologicznych – wirusa nie udało się wyizolować). Może już wówczas planowano masową zagładę przy pomocy wirusa/szczepionki?

Skupmy się więc na ekspertach, którzy w zależności od wersji i modyfikacji przez uczestników ich ruchu przestrzegają przed grypą bądź szczepionką. Piszę po polsku – zaczynamy od Polaka.

Piotr Bein – na figurę ruchu antygrypowego wyrósł dość szybko. 15 lipca Waldemar korzystając z kolejnego konta (po blokach na poprzednich) dodał wykop z linkiem do filmu na Youtube, pokazującego nikomu wówczas nieznanego doktora Piotra Beina przestrzegającego przed szczepionkami (wykop tutaj).  Kilka dni wcześniej ruszył blog zajmujący się sprawą pandemii grypy – Grypa666’s Blog. Sam blog również jest wart osobnej notki, bo zarówno komentarze jak i wpisy (wołające o otwartość wypowiedzi, przejrzystość i brak cenzury – a komentarze nieprzychylne w wielu przypadkach są usuwane) wielokrotnie nie tylko ocierają się o śmieszność – przekraczają jakiekolwiek granice racjonalizmu. Sprawa trumien FEMA, rzekomo przygotowywanych dla ofiar reżimu/choroby czy też zapowiedzi inwazji obcych wojsk na Stany Zjednoczone w lipcu 2009 (notka tutaj) to tylko szczyt góry lodowej. Co jakiś czas źródłem chaotycznych informacji, niesprawdzonych plotek i sensacyjnych wiadomości są posty na forach, komentarze zamieszczające prorocze filmy z Youtube czy też mentorskie wypowiedzi Beina, Icke lub Burgermeister. Skąd więc się bierze ten mentorski ton? Skąd w tej trójce (oczywiście świecznikowej – za kulisami pracuje wierna armia, o nie j później) taka niepowstrzymana wiedza i zdeterminowanie do tego, by opinie profesorów i fachowców odrzucać na poczekaniu a na ekspertów brać ludzi takich jak pan Jaśkowski? Kariera Piotra Beina przebiegała różnymi ścieżkami. Z tego co udało mi się znaleźć w internecie, gdzieś do około roku 2000 zajmował się przede wszystkim tzw zielonym biznesem. Publikacje w czasopismach takich jak Ekologia i technika (abstrakt artykułu o hydrobiologicznym oczyszczaniu ścieków z 1998 roku) czy Kropla (artykuł z 1999 roku o oczyszczaniu ścieków w cieplarniach – nawet jest zdjęcie Piotra Beina ze szklanką oczyszczonej wody) pasowałyby do jego zatrudnienia w tamtym czasie (Eco-Tek – kanadyjska firma zajmująca się oczyszczaniem wody) czy też do wykształcenia, podawanego również w tym pdf-ie. Udało się dzięki temu też znaleźć afiliację uniwersytecką. Czytamy tam, że Piotr Bein jest ekspertem od:

Decision analysis of civil engineering systems under uncertainty and risk; modeling and assessment of natural and man-made hazards to civil engineering works, and risks arising in transportation of people and goods.

Jak na razie nie widać zbyt dużego związku z problematyką przeskoku antygenowego u wirusa grypy typu A, wywołującego pandemie. Ani tym bardziej problematyki rekombinacji genomów wirusów grypy zwierzęcej i ludzkiej.

Późniejsze zainteresowania Beina powoli się zmieniały. Zajął się zubożonym uranem. Mimo dość wytrwałych poszukiwań nie udało mi się niestety znaleźć nic bardziej oficjalnego, ponad wystąpienia w obronie Serbii przed napaścią NATO z użyciem zubożonego uranu. No i dodatkowo – syndrom znad zatoki Perskiej, którym tak łatwo szermuje nie jest jednak tak oczywisty, oraz wypowiedzi eksperta Beina, kontra wypowiedzi eksperta Jaworowskiego.

Poza tymi tematami Bein interesował się także mniej poważnymi tematami. Jak inaczej nazwać sugerowanie użycia micronuke (tak, mini-bomba atomowa!) przy atakach na WTC w Nowym Jorku czy traktowanie poważnie hipotezy o hologramach uderzających w WTC?

Zanurzając się coraz głębiej w otchłanie spisków wszelakich natrafiamy na grupę tych, którzy mogą być odpowiedzialni za to zło. Piotr Bein bada ten problem od dawna – judeocentryczna kampania zagraża wolnej Polsce! Piotr Bein nie tylko sam pisze teksty (ten z lutego 2009), tłumaczy też z angielskiego (tutaj też), a jego list do dr Aliny Całej po polskiej blogosferze rozsiewają wierni pretorianie (choćby tutaj). Fantastycznie wpisuje się ten element poszukiwań prawdy w tematykę forum prawda2.info (które szczerze mówiąc powinno nazywać się troszkę inaczej).

Czy naprawdę wszyscy orędownicy walki ze szczepionkami chcą by ich głównym rycerzem był człowiek o takich przekonaniach i takiej (mikroskopijnej) wiedzy na temat wirusologii?

Następny odcinek – kiepski piłkarz, przeciętny komentator, celebryta spiskowców XXI wieku.

PS

Dziękuję sporothrix za wytknięcie pomyłki przy opisywaniu rodzajów białek budujących wirion wirusa grypy.r

Read Full Post »

Kontynuacja wczorajszej notki. Zakończona wczoraj na szóstym przykładzie, dziś kontynuacja.

7. Phillip Bishop – profesor ćwiczeń fizycznych z uniwersytetu w Alabamie. W reakcji na zalecenie rady uczelni, aby powstrzymał się od prezentowania swoich przekonań religijnych podczas zajęć z fizjologii zaskarżył w sądzie decyzję rady, powołując się na wolność wypowiedzi oraz definicję uniwersytetu, jako miejsca wymiany poglądów. Ostateczna decyzja sądu apelacyjnego przyznała rację radzie, powołując się na obowiązek wypełniania kontraktu wobec pracodawcy; na pierwszą poprawkę do konstytucji oraz na fakt, że choć uniwersytet sam w sobie może być miejscem wymiany poglądów, sale wykładowe służą przede wszystkim określonym celom – w tym wypadku nauczania konkretnego przedmiotu w programie określonym przez uczelnię.

8. Phillip Johnson – prawnik, jeden ze starszych Kościoła Prezbiteriańskiego (wersja amerykańska), jeden z głównych proponentów nauczania kreacjonizmu w szkołach na zasadach opisanych w Teach the Controversy, wyznawca ruchu kreacjonistycznego oraz neokreacjonizmu. Poza działalnością antyewolucyjną Johnson jest jednym z głównych figur ruchu negującego związek wirusa HIV z AIDS. Sam napisał 5 artykułów na ten temat (do zobaczenia tutaj – od razu jednak piszę, nie warto czytać). Nie znalazłem przykładów na nietolerancję wobec Johnsona, bazowaną na jego wyznaniu czy poglądach (choć doskonale zrozumiałbym opory wobec uważania prawnika i działacza religijnego jako wiarygodne źródło wiedzy biologicznej). Znalazł się natomiast przykład na to, że kreacjoniści doskonale się wpisują w cytat z Biblii (tak chętnie przecież przez nich używanej):

Mat. 7:3-5: „A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz?”

Phillip Johnson starał się o usunięcie Nancey Murphy z Fuller Theologica Seminary, po tym jak Murphy określiła inteligentny projekt nie tylko jako kiepską teologię, ale

tak głupi, że nie ma ochoty marnować na niego swojego czasu.

To dopełnia obrazu zaciętego kreacjonisty gotowego do zrobienia wielu rzeczy, byle tylko bronić swojej wizji świata. Kiepskie porównanie z obrazem tworzonym przez autora książki Slaughter of the Dissidents.

9. Larry Booher – następny nauczyciel szkoły średniej, który nie rozumie konstytucji swojego własnego kraju ani podpisywanych kontraktów. Źródło.

10. Nancy Brydon – chemik, wsławiła się podczas jednego z procesów sądowych nad nauczaniem kreacjonizmu szeroką tolerancją na wiek Ziemi:

anywhere from 4.5 billion years to ten thousand years.

Brak dokładnych informacji na jej temat – kreacjoniści twierdzą, że została poproszona o opuszczenie swojego stanowiska na koledżu po wygłoszeniu antyewolucyjnego wykładu. Mimo wszystko obecnie pracuje jako asssistant professor na Kennesaw State University w Georgii. Też bym chciał być tak gnębiony :/

11. Caroline Crocker – opis jej sytuacji z Wikipedii wyjaśnia dość sporo – wołanie o nietolerancji jest w tym wypadku kolejnym przykładem kompletnej ignorancji zasad oraz wiarą w słuszność własnych przekonań bez posiadania dowodów. Crocker promowała inteligentny projekt podczas wykładów z biologii. W tym czasie była zatrudniona na uczelni bez gwarancji przedłużenia kontraktu. Po upływie kontraktu nie podpisano z nią nowej umowy, co jest zjawiskiem normalnym w szkolnictwie amerykańskim – nie ma obowiązku dania tenure wykładowcy akademickiemu. Twierdzenia, że jej kariera została nagle przerwana są nieprawdziwe, gdyż w tym samym czasie kontynuowała wykłady na innej uczelni. Po zakończeniu kontraktu otrzymała pozycję postdoktorską na jeszcze innej. Wykazano jej błędy w argumentacji, quote mining i kłamstwa w wypowiedziach. Cała historia jest tutaj.

12. Dan Scott – znalazłem jednego Daniela Scotta, który mógłby mieć coś wspólnego z ewolucją – ale niestety jedyny link to christian healing mambo-dżambo. Nie warte uwagi.

13. Raymond Damadian – twórca MRI, kreacjonista. Nie znalazłem niestety żadnych przykładów dręczenia/tępienia jego poglądów – chyba, że do takich zaliczymy nie przyznanie mu nagrody Nobla. No ale takie hipotezy wolę zostawić innym wierzącym w światowe spiski.

14. Guillermo Gonzalez – odmówiono mu tenure na podstawie ściśle naukowych i merytorycznych przesłanek – po prostu nie rokował sukcesu. Kreacjoniści starali się ubrać to w piórka nietolerancji, lecz świat naukowy nie dał się nabrać.

15. Niestety brak informacji na temat von Braun, Adler i Chain – nie znalazłem jak dotąd informacji na rzekomą nietolerancję dla tych przykładów kreatynów.

Podsumowując – 30 lat zbierania materiałów, 300 gnębionych, 17 przykładów, 0 (zero) wiarygodności. Coraz łatwiej zrozumieć wielu naukowców, którzy po prostu odmawiają debat z kreatynami, bo takie prowadzą donikąd. Przekłamania, quote mining, nieznajomość prawa, niewypełnianie kontraktów, momentami czysty idiotyzm – przyjmując wyzwanie do debaty automatycznie podnosi się ich minimalną wiarygodność.

Jeszcze słowo o tytułach tych dwóch notek – w języku angielskim spotkałem się z dwoma określeniami – IDiots (od Intelligent Design – inteligentny projekt) oraz creatards. Przydałoby się takie słowo po polsku – więc ukułem kreatynów. Roznośmy dobrą nowinę!

Read Full Post »

Nietolerancja to poważny problem. Dodatkowo kiedy łączona jest z oskarżeniami o prześladowanie, sprawa nabiera coraz poważniejszych barw. Zwłaszcza, gdy mówi się o jej występowaniu w środowisku, które z racji zaufania i szacunku, jakimi się je darzy – środowisku naukowym. Czegóż ta nietolerancja miałaby dotyczyć? Czy czarnoskórzy badacze są gorzej traktowani? Mam kontakt z naukowcami z Senegalu, Gabonu (tego samego) i Nigerii (nie, nie dostaję regularnych e-maili z ofertą transferu góry pieniędzy na moje konto – przynajmniej nie od nich) i jakoś nie zauważyłem/nie doświadczyłem nietolerancji. Może więc homoseksualiści? Też nie – w ostatnim projekcie brała udział dziewczyna, która po paru miesiącach pobrała się ze swoją partnerką (ech, brytyjskie prawo…) – i też było spokojnie. No to może religia? Też nie – w tym samym projekcie pracowali chrześcijanie, ateiści, muzułmanie i bodajże jeden Rycerz Jedi – współpraca bez problemów.
Jednak według Maćka i promowanych przez niego mediów jest taki obszar nauki, który narażony jest właśnie na nietolerancję. A przynajmniej nietolerowani tak twierdzą.

Ten obszar nietolerancji to jak uciskani twierdzą, brak możliwości ekspresji poglądów na ewolucję innych niż przyjmowane przez szeroki konsensus naukowy – generalnie obejmujący naukowców związanych z naukami przyrodniczymi i geologów. Jak szeroki? Strona Religioustolerance.com podaje, że w samych Stanach Zjednoczonych takich naukowców jest około 480 tysięcy (dane niestety z 1987 roku – mogło się trochę zmienić w ciągu dwudziestu+ lat. Ale raczej niezbyt drastycznie – nie spodziewałbym się zmiany liczonej w dziesiątkach tysięcy). Czy to dużo? Raczej tak – miasto wielkości Poznania czy Liverpoolu zamieszkane wyłącznie przez biologów, geologów, anatomów i innych związanych z naukami przyrodniczymi?

Pominę w tym wpisie film Expelled, bo to raczej temat na całą odrębną notkę. Chcę się przede wszystkim skupić na książkowym odpowiedniku tego filmu.

Książka epatuje dopiskiem do tytułu, o treści:

Szokująca prawda o niszczeniu kariery osób wątpiących w teorię Darwina.

Autorem książki jest dr Jerry Bergman. Niestety hasło o doktorze Bergmanie zostało usunięte z Wikipedii w maju 2009 roku. Strona dyskusji nad usunięciem znajduje się tutaj. Głównymi przyczynami usunięcia były niewielka notability, brak niezależnych źródeł oraz brak istotnych publikacji w literaturze naukowej. Kolejny przykład na nietolerancję? Bergman sam twierdzi, że jego kariera została złamana w przeszłości – był to efekt jego zaangażowania w ruch kreacjonistyczny. Bergman współpracuje z Answer in Genesis (ci sami, którzy rozpowszechniają takie obrazki i generalnie pogląd nazywany Kreacjonizmem Młodej Ziemi – więcej o tej grupce kreatynów w haśle na Wikipedii) i jest zadeklarowanym kreacjonistą. Książkę więc reklamuje jako ujawnienie ciemnych sprawek ewolucjonistów, których knowania i zła wola przyczyniły się do nieprzyznania mu tenure. Bergman próbował sądownie dochodzić sprawiedliwości, jednak przegrał wszystkie rozprawy a sąd uznał, że odmówiono mu tenure z powodów etycznych – Bergman twierdził, że posiada wykształcenie psychologiczne, jednak takowego nie posiadał (wyciąg z usuniętej strony na Wikipedii zawarty jest tutaj). Na stronie promującej książkę Bergman opowiada o 30 latach zbierania informacji na temat prześladowania kreacjonistów (la raczej jak on to często nazywa – Darwin skeptics). Jak pisałem wcześniej w tym poście w Stanach Zjednoczonych pracuje około 480 tysięcy naukowców związanych z naukami przyrodniczymi. Ilu więc tych sceptyków Bergman znalazł? Całych 300! Tożto 0,0625% ! Mało tego – spośród tych 300 udręczonych przez bezdusznych ewolucjonistów tylko 17 historii zostało zawartych w książce – Jerry Bergman, 30 lat badań i tylko 17 osób?
Przyjrzyjmy się tym uciskanym.
No więc po kolei:

1. Roger DeHart – nauczyciel biologii w szkole średniej w Burlington, w stanie Waszyngton. W czasie prowadzonych przez siebie lekcji korzystał z niezalecanych przez program szkoły pomocy – książki promowanej przez Inteligentny Projekt – Of Pandas and People oraz sztuki Inherit the Wind. Ponadto pomijał informacje o pochodzeniu człowieka zamieszczone w zalecanym podręczniku. Cała historia przepychanek ideologicznych, metod stosowanych przez DeHarta i ostateczny rezultat w postaci przeniesienia do uczenia innego przedmiotu (w efekcie niesubordynacji, nie wykonywania kontraktu, ignorowania zaleceń przełożonych oraz po licznych protestach rodziców uczniów znajduje się tutaj).

2. Richard Bube – specjalista od materiałów i inżynierii elektrycznej (swoją drogą kreacjonizm do złudzenia przypomina negowanie efektu cieplarnianego – po raz kolejny „sprawdza się” wciąganie na pokład ludzi z tytułami przed nazwiskiem – nie jest ważne, że mają niewiele wspólnego z tematem, wielokrotnie nie znają wyników badań, ba nawet często powtarzają kłamstwa i niedopowiedzenia na ten temat – choćby Tomasz Cukiernik czy Tomasz Teluk), jeden z edytorów czasopisma American Scientific Affiliation. W jednym ze swoich artykułów w tym czasopiśmie, które nawiasem mówiąc nie kryje się z własnymi przesłankami –

whose stated goal is to share a common fidelity to the Bible and a commitment to integrity in the practice of science. Its stated purpose is „to investigate any area relating Christian faith and science” and „to make known the results of such investigations for comment and criticism by the Christian community and by the scientific community

broni idei ewolucjonizmu teistycznego. Jakiekolwiek twierdzenia na temat uciskania sceptyka nie znalazły potwierdzenia w internecie (poza kopiami opisu z książki – bez podania szczegółów).

3. Dean Kenyon – otwarcie kreacjonistyczny naukowiec, jeden z członków Discovery Institute – głównego ośrodka wspierania kreacjonizmu, autor wymienionej wyżej książki Of Pandas and People. Brał udział w procesach na temat naukowości kreacjonizmu i legalności jego nauczania w Stanach Zjednoczonych (ze względu na maskowanie religii przez nazywanie kreacjonizmu inteligentnym projektem). Jego wykłady obejmowały nauczanie kreacjonizmu, co spotkało się z oporem władz uczelni i argumentacją, że kreacjonizm nie ma podstaw naukowych. Niektóre źródła (między innymi autor książki The Creationist, Ronald Numbers) uważają, że Kenyon w swoich pracach prezentuje transformację z otwartego kreacjonizmu w zamaskowany rzekomą nauką inteligentny projekt.

4. Ray Webster – ponowny przypadek decyzji sądowej (co za idiotyczny sposób przekonywania) uznającej, że nauczanie kreacjonizmu narusza pierwszą poprawkę do konstytucji, regulującą rozdzielenie państwa od religii. Taka decyzja podtrzymała wcześniejsze postanowienia – nauczanie kreacjonizmu to propagowanie religii, dlatego też władze szkoły mają prawo zabronić tego typu nauczania. Gdzie tutaj jest prześladowanie ze strony ewolucjonistów? Czyżby ewolucjoniści wpłynęli na pierwszą poprawkę?

5. John E. Peloza – przypadek jak punkt 4. Naruszenie pierwszej poprawki do konstytucji. Dodatkowo sąd wyjaśnił dlaczego:

urzędnicy państwowi i wybrani przedstawiciele społeczeństwa mogą mieć ograniczoną wolność wypowiedzi podczas wykonywania obowiązków na rzecz rządu Stanów Zjednoczonych. Źródło.

6. Rodney LeVake – i kolejny przykład nauczyciela, który powoływał się na prawo do wolności wypowiedzi a naruszał pierwszą poprawkę do konstytucji. Źródło.

Koniec części pierwszej. Jutro część druga.

Read Full Post »

… by dowieść swojej wyższości nad martwym od ponad 100 lat człowiekiem:

But Darwin, like Paley, was able to lay out the argument in a particularly clear and convincing way, and the wealthy British Victorian upper crust, of which Darwin was a prominent member, was ready to embrace such a theory, perhaps in part to salve their Christian consciences over their own position in the rigid and highly stratified society, whose superstructure of wealth and ease was supported by abundant misery among the workers at the bottom. It may simply have been easier for them to deal with the guilt if they could believe that this was „nature’s way”.

Źródło: The Importance of the Intelligent Design Theory for Seventh-day Adventists autorstwa doktora Earla Aagaarda z Pacific Union College. Podkreślenie moje.

Read Full Post »

Cytat tygodnia

Two hikers are pursued by a bear. One hiker runs away, the other stops to put on his running shoes. „Are you mad? Even with running shoes, you can’t outrun a grizzly.” „No, but I can outrun you.”

Z: The Greatest Show on Earth: The Evidence for Evolution Richarda Dawkinsa

Read Full Post »

Older Posts »